albo jak i ten celnik.

Ostatnio odwiedzili mnie świadkowie Jehowy, a propos tej wizyty przypomniała mi się jedna rzecz. Bardzo często odłamy chrześcijańskie uzurpują sobie prawo do zbawienia człowieka. Przeważnie narracja jest tak, że jak przejdziesz do nas to dostąpisz zbawienia, a jak nie to zginiesz w armagedonie. Jeszcze inni z kolei twierdzą, że jeśli nie odejdziesz z jakiegoś Kościoła, to też nie dostąpisz zbawienia. Często tak mówią ludzie, którzy sami opuścili jakąś organizację kościelną. A jak to jest naprawdę? Jak widzi to Pan Bóg? Sięgnijmy do Pisma Świętego. W Dziejach Apostolskich opisany jest fragment posłania do setnika Korneliusza, który był z kohorty zwanej Italską, anioła Pańskiego, a później świętego Piotra apostoła. O Korneliuszu dowiadujemy się jeszcze, że był pobożny i „bojący się Boga”. Gdy przybył do niego święty Piotr to przemówił tymi słowami:


Dz 10, 34-35 „Wtedy Piotr przemówił w dłuższym wywodzie: «Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie.”


Jak widzimy na powyższym przykładzie, miły był Panu Bogu ktoś, kto był według ówczesnych standardów poganinem.


W Ewangeliach, Pan Jezus często wyrażał się szorstko o faryzeuszach i uczonych w Piśmie. Oczywiście mówił to o całej grupie ludzi, którzy należeli do tego stanu, co nie oznacza, że nawet tam zdarzali się prawdziwie bogobojni ludzie. Przykładem jest tu Nikodem, który przyszedł nocą do Pana Jezusa:


J 3, 1-2 „Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim».”


Innym przykładem człowieka, służącego Bogu jest Józef z Arymatei, który był uczniem Pana Jezusa, ale ukrytym w obawie przed Żydami. Uwierzył Panu Jezusowi, ale działał w ukryciu:


J 19, 38 „Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało.”


Pan Bóg potrafi patrzeć ludziom prosto w serce, nie patrzy tak jak my, nie ocenia innych według pozorów. Przykładem jest tu zwierzchnik celników Zacheusz:


Łk 19, 1-9 „Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A [był tam] pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».”


Ludzie jednoznacznie osądzili Zacheusza jako grzesznika, natomiast Pan Jezus zobaczył w nim nawróconego człowieka. 


Podobnie sprawa ma się w przypadku „dobrego łotra”:


 Łk 23, 39-43 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».” 


Te ostatnie minuty życia, skrucha, żal za grzechy i zwrócenie się do Pana Jezusa sprawiły, że ten złoczyńca doznał zbawienia. 


I na sam koniec przestroga dla nas, żebyśmy się nie bawili w sędziów, bo nigdy tak naprawdę nie wiemy, kto jaką ma relację z Panem Bogiem i kto jest Mu miły, a kto nie:


 Łk 18, 10-14 „«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!" Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».”